cała reszta

Walczymy o "Laboratorium" w TVP

Każde miejsce jest dobre, by poprzeć słuszną sprawę :-) Zachęcam do podpisania petycji! Nie możemy pozwolić, by TVP bezkarnie kasowała resztki popularyzacji nauki na swej antenie. Ostatecznie to nadawca publiczny, utrzymywany z obowiązkowej składki - niechże pełni swą misję edukacyjną!

Film o mojej redakcji

A w nim przez parę chwil - także ja ;-)

No to wesołych! :-)

W tym roku taka kartka świąteczna mi się udała:
:-)

Co się stało z moją klasą

Zadziwiająca rzecz. Z jednej strony można było się spodziewać, że serwis pozwalający na odnalezienie szkolnych czy akademickich koleżanek i kolegów będzie miał w Polsce wzięcie, skoro w innych krajach to się sprawdziło. Z drugiej jednak dynamika nasza-klasa.pl jest powalająca i w zakresie dużych liczb (dwa miliony użytkowników w takim czasie - ciekawe, kiedy jakiś portal to wszystko kupi...), i w sferze jak najbardziej prywatnej. Gdy pierwszy raz się tam logowałem, nie znalazłem prawie nikogo znajomego. Założyłem na wszelki wypadek dwie moje klasy, a dziś... Wystarczy spojrzeć:

Oby tak dalej! :-)

Selekcja negatywna

Na pewno nie będę w tych wyborach głosował na żadną z partii, które do tej pory "reformowały" służbę zdrowia w Polsce. Początek był sensowny, ale zaraz potem ta sama opcja (AWS/UW) przetrąciła kasom chorych kręgosłup, podporządkowując je samorządom. Kolejni kolesie (SLD) poszli dalej, masakrując system, który ledwie doszedł do siebie i tworząc centralnie sterowanego molocha zwanego NFZ. A PiS na razie zrobił tylko tyle, że wymienił sensownego prezesa NFZ na swojego (mordo ty moja?) człowieka, zaś chwali się głównie tym, jak to wpompował w chory system grube miliardy, które oczywiście rozeszły się bez widocznych efektów. Kto nie wierzy, niech spróbuje skorzystać z usług przeciętnego publicznego szpitala w Polsce.

Nie będę też głosował na tych, którzy do tej pory tak pięknie mówili o wyzwaniach nowoczesności, inwestowaniu w rozwój itd., nie dając przy tym ani grosza więcej na polską naukę. Naukowcy okazali się frajerami, ponieważ nie strajkowali, nie wysypywali zboża ani nawet nie rzucali probówkami z kwasem masłowym w budynki rządowe. Dlatego klepią biedę, a Polska konsekwentnie nie nadrabia zaległości (z pustego i Salomon się nie wypróżni, jak wiadomo). I znów - powyższe odnosi się praktycznie do wszystkich "zmian na górze" od 1989 r. Dodatkowe punkty należą się tutaj jeszcze LPR-owi za jego nieskażone myśleniem podejście do teorii ewolucji.

Na moje poparcie nie mogą też liczyć ci, którzy obiecywali obniżkę podatków, ale jakoś jej nie wprowadzili, wykazując się przy tym kompletnym niezrozumieniem idei podatku liniowego. Ani ci (ci sami zresztą), którzy zapowiadali "tanie państwo", a w praktyce zajęli się mnożeniem ministerstw, służb i innych ciepłych posadek dla swoich (mordy wy moje?) ludzi i chwilowych koalicjantów. Nie dopuszczając przy tym do świadomości, że prawdziwy podatek liniowy oznaczałby drastyczne zmniejszenie liczby urzędników skarbowych. Mowa tu oczywiście o całej do niedawna istniejącej koalicji rządowej.

Nie oddam też głosu na tych, którzy uważają, że w walce z patologiami - szczególnie ze sztandarową ostatnio korupcją - najważniejsze jest straszenie, zastawianie pułapek, inwigilowanie i karanie. Bo owi ograniczeni umysłowo ludzie nie pamiętają mądrości narodów pt. "okazja czyni złodzieja", z której wynika, że korupcji będzie mniej, jeśli urynkowi się służbę zdrowia, ograniczy liczbę ulg podatkowych i innych uznaniowych decyzji urzędniczych, zlikwiduje niepotrzebne koncesje itp. Krótko mówiąc - za wszystko powyższe PiSowi zdecydowanie już dziękujemy.

Moralnie brzydzi mnie też alians byłych działaczy Solidarności z pogrobowcami PRL (jak by nie byli odmalowani). Spadające notowania zmuszają do czynów rozpaczliwych, ale trzeba mieć też trochę przyzwoitości, panowie LiDowcy. Podobnie żenujące jest "małżeństwo z rozsądku" zawarte przez LPR z UPR. Pierwsza z tych partii nie potrafi wymówić bez obrzydzenia słowa "liberalizm", które wszak jest głównym określeniem przychodzącym na myśl w związku z partią drugą. Czego się nie robi dla paru mandatów...

Nie mam więc za wielkiego wyboru. I choć nie wierzę, że PO zdobędzie większość czy utworzy zdolną do rządzenia koalicję, to przecież pójdę głosować. Głównie dla zasady, ale lepsze to niż nic.

Polowanie na GejoTubisie

Jałowością i bezsensem różnych poczynań miłościwie nam rządzących jestem zniesmaczony od dawna, ale wczorajszo-dzisiejsza "afera Teletubisiowa" to wyjątkowe zjawisko nawet w IV RP. Oto jakiś nadgorliwy tropiciel homoseksualizmu odgrzebuje pseudosensację sprzed OŚMIU lat: Teletubisie to gejowska kryptoreklama, gdyż Tinky Winky nosi czerwoną, damską torebkę. Nikomu jakoś nie przyszło do głowy, że z damskimi torebkami paradują raczej transwestyci, ewentualnie inni metroseksualni. Nikt nie zadał sobie trudu przeanalizowania różnych teletubisiowych mediów, bo wówczas znalazłyby się i inne dowody - chociażby przebieranie się Tinky Winky w baletową spódniczkę. Wszak chodzi tylko o robienie szumu, więc po co brać się do tego metodycznie?

Ano choćby po to, by zrozumieć, że Teletubisie to produkcja z założenia wielokulturowa i ucząca tolerancji. Każdy Tubiś reprezentuje inną grupę etniczą (spośród tych najczęściej spotykanych w Wielkiej Brytanii), w każdym odcinku pojawiają się filmy z różnych krajów, przedstawiające zabawy i obyczaje. Teletubisie co chwila podkreślają, że bardzo się kochają. Kochają także Tinky Winky mimo jego ewidentnych zaburzeń tożsamości płciowej. Ostatecznie takie dzieci co jakiś czas się rodzą i dlaczego miałyby być piętnowane?

To jednak oczywiście nie dociera do PiS i spółki, która zamiast zająć się porządnie pracą (podatki, służba zdrowia, finansowanie nauki), woli robić żałosny medialny show. Teletubisie są o trzy klasy wyżej.

No to z jajkiem...

... i wszystkiego najlepszego na okoliczność Wielkiej Nocy :-)


(widokówka produkcji własnej ;-)

Syndicate content